Więzadło krzyżowe

nie musi być krzyżem dla sportowca

Więzadło krzyżowe nie musi być krzyżem dla sportowca

W niedalekiej przeszłości świat obiegała informacja o kontuzji Arkadiusza Milika, a dokładnie jego więzadła krzyżowego przedniego, co ciekawe niemal w tym samym czasie jeden z moich tegorocznych pacjentów po rekonstrukcji tegoż właśnie więzadła (przeprowadzonej kilkanaście miesięcy temu) przebiegł swój pierwszy maraton. Bardzo często jest tak, że kontuzja, a następnie czas operacji to momentem, kiedy chorzy planują zmienić swój styl życia lub tak jak w przypadku Arka Milika wrócić na odpowiednie tory zarówno zawodowo jak również zdrowotnie.

Uszkodzenie więzadła krzyżowego przedniego najczęściej powstaje w wyniku urazów sportowych. To bardzo częsta kontuzja podczas gier zespołowych na co oczywistym przykładem jest reprezentant Polski Arkadiusz Milik. Oczywiście nie tylko sport jest powodem uszkodzenia, taki uraz może się zdarzyć każdemu np. na śliskim chodniku. Jeśli po urazie pojawi się krwiak stawu, z dużym prawdopodobieństwem możemy podejrzewać, że więzadło krzyżowe przednie zostało uszkodzone. W takiej sytuacji pacjenta poddaje się badaniom. Rezonans magnetyczny stawu powinien rozwiać wątpliwości co do stanu kolana. Wśród ortopedów nie ma pełnej zgody, kiedy wykonywać to badanie, czy zaraz po urazie, czy po 4- 6 tygodniach. W mojej ocenie tuż po urazie więzadło może być obrzęknięte co może być przeszkodą w wiarygodnej ocenie uszkodzenia. Nie zawsze obraz obrzękniętego więzadła musi oznaczać wyrok leczenia operacyjnego, być może skończy się jedynie na właściwym postępowaniu rehabilitacyjnym. Nie mniej jednak, gdy po rehabilitacji, pacjent odczuwa „niepewność” i „ uciekanie” kolana, konieczne musi byś leczenie chirurgiczne.

Po zabiegu następuje czas gojenia stawu, integracji nowego więzadła oraz proces biologicznej przemiany ścięgien użytych. Proces ten fachowo nazywany „ligamentyzacją” trwa wiele miesięcy. Okres ten przypada na czas rehabilitacji, który podzielony jest na wiele etapów. Biologii nie da się oszukać i nie można tego procesu przyspieszyć. Pacjent musi wykazać się cierpliwością i rozsądkiem w trakcie rehabilitacji, gdyż bardzo często ma już poczucie pełnego zdrowia, a jego nowe więzadło nie jest jeszcze gotowe na pełne obciążenia. Ten moment bardzo często może decydować o ostatecznym wyniku leczenia. Zbyt szybko podjęte aktywności z pełnym obciążeniem stawu, może doprowadzić do rozciągnięcia więzadła, a tym samym do złego wyniku leczenia. Tak, więc należy zaufać lekarzowi i rehabilitantowi, a nie jak bardzo często tłumaczą się pacjenci, własnemu samopoczuciu. „Przecież nic mnie nie bolało i czułem się świetnie” taki słowami tłumaczą się pacjenci. Zabieg rekonstrukcji pozwala na kontynuowanie lub w części przypadków dopiero rozpoczęcie sportowej „kariery”, a uszkodzenie więzadła krzyżowego na pewno nie oznacza katastrofy dla pacjenta.Leczenie operacyjne polega na odtworzeniu ciągłości więzadła (a tym samym stabilności stawu) najczęściej z ścięgien pacjenta. Są one „materiałem” do uformowania więzadła. Następnie w trakcie zabiegu, w miejscach, gdzie naturalne wiązadło łączy się z kością w stawie, wiercone są kanały w kości, w których przeprowadzone będzie nasze nowe więzadło. Przeszczep więzadła mocujemy w kości przy pomocy śrub, bądź innych specjalnych „guzików”.

źródło: http://biznestuba.pl/biznes-sport/wiezadlo-krzyzowe-nie-musi-byc-krzyzem-dla-sportowca/

Udostępnij:

dr n. med. Pawel Walasek

doktor nauk medycznych, specjalista ortopeda traumatolog Edukacja : ukończył Akademie Medyczną w Warszawie w roku 1998, od roku 2000 związany z oddziałem Urazowo-Ortopedycznym Szpitala Bielańskiego, w roku 2007 uzyskał tytuł specjalisty ortopedy, w roku 2015 obronił prace doktorską ”Obserwacje kliniczne z analizą powikłań i badanie rozkładu naprężeń dla modelu złamania przezkrętarzowego kości udowej leczonego gwoździem sródszpikowym gamma w różnych jego wariantach”

Dodaj komentarz